Tag: feministka

Bitches get stuff done – podwójne standardy

Podwójne standardy są tak powszechne, że spotykam je na porządku dziennym. To stanowczo za często. Jak to możliwe, że z tylko z powodu bycia kobietą muszę być nierówno traktowana?

podstan2-5

Zacznę od sytuacji w życiu prywatnym, których jest mniej. Lub może nie jest, tylko po prostu mniej je zauważam, bo tak się już do nich przyzwyczaiłam.

Dlaczego wciąż spotykam się z dziwnymi spojrzeniami, gdy zdarzy mi się powiedzieć przekleństwo? Nie klnę jak szewc, ale wiem, że przekleństwa zostały stworzone w każdym języku w jakimś celu. Przede wszystkim, aby dać ujście emocjom. Społeczeństwo zdaje się być przyzwyczajone lub łatwiej mu zaakceptować przeklinanie u mężczyzn niż u kobiet. Od najmłodzszych lat uczone jesteśmy, że kobiecie “nie wypada to”, nie wypada tamto. Sama do czasu zdobycia pierwszej pracy praktycznie nie przeklinałam. Tak, praca bardzo pomaga w przeskoczeniu tej bariery. Ale gdy wymksnęło mi się czasem jakieś przekleństwo, czułam się tym zawstydzona, jakbym nie miała prawa tego zrobić. Ale pomagało mi to w zrozumieniu i pozbyciu się negatywnych emocji, więc przestałam się tym przejmować.

podstan2-2

Nie mogę zrozumieć, jak można powiedzieć “nienawidzę jak kobieta przeklina” albo “nienawidzę jak kobieta pali”. A jaka to różnica? Może po prostu lepiej nienawidzić ludzi, którzy przeklinają lub ludzi, którzy palą? I przy okazji – dlaczego według niektórych mężczyźni z papierosem wyglądają męsko, a kobieta z papierosem tragicznie? Sama nie jestem paląca i po prostu nie lubię zapachu dymu, szczególnie w oddechu lub na czyichś rękach. Ale nie rozróżniam tego między kobiety a mężczyzn. Wprost przeciwnie – paląca kobieta wydaje mi się wyzwolona i silna.

I już nawet nie chcę wspominać o podwójnych standardach, jeśli chodzi o relacje mężczyzn z kobietami i kobiet z mężczyznami, bo facet, który sypia z wieloma kobietami nazywany jest po prostu facetem, a kobieta, która sypia z wieloma mężczyznami nazywana jest szmatą. To, na co społeczeństwo przyzwala mężyznom, a kobietom w relacjach seksualnych jest tematem na osobny artykuł.

podstan2-4

Wracając do tematu – ilekroć powiem “niestosowny” żart, powiem wprost moją opinię, będę się bronić, odpowiem ciętą ripostą na dwuznaczny żart – mężczyźni (czasem i bezrozumne kobiety) są oburzeni i zniesmaczeni. Czyżby ogarnął ich strach, że ktoś wszedł na ich własne poletko? Że wątła kobieta, nad którą chcą górować nagle potrafi się postawić i być może nawet im zagrozić?

Ale i o podwójnych standardach w pracy można mówić w nieskończoność. Pracuję w towarzystwie samych kobiet, a mimo wszystko spotykam się z szowinizmem na co dzień. Pomijam kwestię wynagrodzenia za wykonywaną pracę – jest to standard, że mężczyzna zarabia więcej, będąc na podobnym stanowisku, wykonując czasem mniej pracy niż kobieta, mając to samo wykształcenie i doświadczenie.

podstan2-1

Podwójne standardy dotykają wielu elementów mojej pracy – czy wystarczająco miło rozmawiałam przez telefon? Czy jak nie dodam na końcu maila emotikona, to osoba po drugiej stronie nie odbierze tego, że jestem zbyt sucha, zbyt ostra?

Znalazłam się ostatnio w sytuacji, w której inna kobieta nazwała mnie czepialską i konfliktową osobą. Dlaczego? Ponieważ wprost powiedziałam, co myślę, bez owijania w bawełnę, bez używania eufemizmów, bez zmiękczania przekazu. Pilnowałam zleconej przeze mnie pracy. Ta opinia mnie oburzyła. Ale nie, dlatego że poczułam się urażona, że ktoś tak o mnie powiedział. Byłam po prostu w szoku, jak różnie traktowane są kobiety od mężczyzn. Gdyby tak zachował się facet, nazwany byłby dobrym pracownikiem, szanującym swoją pracę. Kobieta natomiast nie ma prawa wypowiadać swoich opinii wprost, tak jak myśli, nie może mieć własnego zdania i go bronić, chyba że chce mieć przyczepioną łatkę suki.

Ale ja się tym nie przejmuję, mogę być nawet i bitch. Bo wiecie co? Bitches get stuff done.

podstan2-3

Read More
W obronie blogosfery

Dlaczego ten post opatrzony jest moimi zdjęciami w męskiej koszuli? Bo taką miałam ochotę. Bo wróciłam do domu i byłam sfrustrowana jałowymi rozmowami, zagubiona w lawinie obowiązków i przytłoczona życiem. I zawsze, gdy mam gorszy dzień, staram się robić coś kreatywnego, to pozwala mi zapomnieć o stresie i jest bardzo terapeutyczne. Blog pozwala mi odnaleźć równowagę. Wtedy zrobiłam te zdjęcia.

dodatek-9

Blogosfera jest od jakiegoś czasu gorącym tematem. Nie można obok niej przejść obojętnie. Ostatnio zaczęłam dużo rozmawiać ze znajomymi na jej temat. I będąc kimś, kto tworzy treści w internecie, zawsze będę jej broniła. Denerwuje mnie brak szacunku do osób, które zarabiają na blogu. Czy tego chcesz, czy nie, blogowanie stało się jednym z zawodów, a internet branżą, która daje większe możliwości, niż jakakolwiek inna. Ludzie, którzy tworzą dobry content, siedzą długo nad każdym postem, zdjęciami, filmami – pracują bardzo ciężko. Jeśli zatrudniają ludzi do pomocy, muszą tym ludziom płacić i zarządzać nimi, tworzą mikroprzedsiębiorstwa. Są nowymi przedsiębiorcami na rynku, tworzą miejsca pracy.

dodatek-8

Jeśli ktoś uważa, że bycie blogerem to bułka z masłem, zakładam, że nigdy tego nie próbował. Szczególnie, gdy mowa jest o konieczności godzenia pracy, obowiązków prywatnych i promocji w sieci. Nie dążę do wielkiej popularności. Mój blog jest dla mnie jak sesja terapeutyczna i pozwala mi na wzięcie się w garść. Ale to jest wielki nakład pracy, jeśli na co dzień jest się na etacie. Oczywiście wszystko rozbija się o jakość tworzonych treści, bo jeśli ktoś się nie przykłada i chce po prostu w sieci zaistnieć, wrzuca zdjęcia zrobione komórką, teksty koślawe, a tematy nieprzemyślane, to małe są szanse na to, że będzie czytany. Czytelnik nie jest głupi, czytelnik jest wymagający. I zawsze rozpozna pozera.

 

Ale nawet jeśli taka osoba zdobyłaby popularność w sieci – to nic nie zmienia. Skoro zdobyła popularność, to komuś musiała się spodobać. A po to tworzy swoje posty, by czytali je ludzie. Nie tworzy dla każdego. Każdy ma inny gust, inne zainteresowania. Nie podoba ci się – nie czytaj. To naprawdę tak proste. Bo czym różni się wchodzenie na fora internetowe w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące pytania od wejścia na bloga, zajmującego się tą samą tematyką? Jeśli mam problem ze swoim dzieckiem, to nie widzę różnicy między matkami wypowiadającymi się na forach, a matką prowadzącą bloga. Oprócz tego, że jej opinia opatrzona jest ładnym zdjęciem i sklecona w poprawne zdanie.

dodatek-6

Nie oceniaj. Dopóki ktoś cię o tę ocenę nie poprosi, nie oceniaj. To, że skrytykujesz czyjąś pracę, nie będzie świadczyło źle o autorze, tylko o tobie. Ty przedstawiasz to jako swoje zdanie, dla kogoś z zewnątrz brzmi to, jakby przemawiała przez ciebie zazdrość. Wyobraź sobie, że autor jakiegoś bloga naprawdę napracował się, aby stworzyć dany post. Wyszukał niszę, wymyślił temat, zrobił research, przygotował tekst, zdjęcia, poprawiał tekst, bił się z myślami, czy na pewno wrzucić go do netu, a co jeśli się nie spodoba, tylu hejterów na świecie. I nawet jeśli ze 100 osób tylko jednej się ten post nie spodoba, autor zapamięta tylko ten jeden jedyny negatywny komentarz. Ponieważ napracował się nad tym i ktoś ma do tego zastrzeżenia. Tylko, dlatego że to nie jest styl, tematyka, która mu odpowiada, bo ma inny gust. Jeśli ktoś chce stworzyć swojego bloga, to świetnie! Im więcej nas, tym lepiej. Im lepiej nad nimi pracujemy, tym poważniej społeczeństwo podchodzić będzie do branży blogowej.

dodatek-7

Nie mówię, że to mi się przydarzyło. Mój blog nie jest na tyle poczytny, abym miała jakichkolwiek hejterów. Przede wszystkim, dlatego że nie mam kiedy go promować. Ale wśród moich znajomych, którzy nie robią nic kreatywnego, krąży właśnie takie przedświadczenie. Że blog to zabawa, że blogowanie to nic poważnego, że blogerzy nie pracują. Pracują i to czasami dużo więcej niż przeciętny zjadacz chleba. To rzadko kiedy jest 8 godzin dziennie. A że zarabiają więcej niż ty? Ups, takie czasy.

Zawiść jeszcze nigdy nikomu nie wyszła na dobre.  

Read More
Sorry not sorry

Jakiś czas temu zauważyłam, że dosyć dużo przepraszam. Często zdarzało się to w sytuacji, które wcale nie wymagały ode mnie przeprosin. Niczemu nie byłam winna, nikogo nie obraziłam, nie sprawiłam też żadnej przykrości. A mimo wszystko – przepraszałam. Były to zwykłe, codzienne sytuacje, np. nieposprzątane mieszkanie, gdy przyszli goście. Ale zaczęłam się zastanawiać, czy tylko wtedy przepraszam. I doszło do mnie, że przepraszam wszystkich naokoło zbyt często.

Szczególnie, gdy przychodziło mówić o własnej opinii. “No ja bardzo cię przepraszam, ale nie uważam, że…” – niby niewinne zdanie, wręcz potoczne; jakby się przyczepić, to można powiedzieć, że tak się po prostu mówi. Ale język buduje nasz świat i każde słowo ma wielką moc. Więc jeśli przepraszam za własną opinię, czy to znaczy, że sama w nią nie wierzę? Czy muszę czuć się źle z tym, że odważnie wypowiadam swoje myśli i z góry za to przepraszać? Czy wydaję się zbyt chamska i agresywna, jeśli wypowiem swoją opinię i za nią nie przeproszę? Jeśli w pracy mówiłabym często “przepraszam”, nie mając tego na myśli, mogłabym nie być brana poważnie. Oczywiście nie mówię o sytuacjach, w których coś zawaliłam i wręcz powinnam przeprosić. Skupiam się teraz na bezwolnym przepraszaniu, które wychodzi z nas czasem mechanicznie.

dodo zbiornik

Postanowiłam nie tłumaczyć się również z tego, że mam uczucia i czasami płaczę lub się denerwuję. To w końcu moje uczucia, nie mam za co przepraszać. I tylko dlatego, że jestem kobietą, nie znaczy, że jestem neurotyczna, histeryczna i niepoukładana.

 

Nie będę także kajać się za stawianie siebie na pierwszym miejscu. To tak jak z niebezpieczną sytuacją podczas lotu samolotem – najpierw załóż na siebie maskę z tlenem, żeby później móc ją spokojnie ząłożyć na swoje dziecko. Jeśli nie zadbam najpierw o siebie, ludzie wokół mnie nie będą mieli ze mną łatwo.

Widzę też tendencję do przepraszania wśród innych kobiet – gdy któraś z nich pojawi się w internecie bez makijażu, od razu za to przeprasza. Dlaczego i za co przepraszasz? Za swoją twarz, która akurat w tym momencie nie jest podreślona makijażem? Czy twoja naga cera sprawia odbiorcy przykrość, rani go? Nie przepraszaj!

Nie przepraszaj za bycie sobą, za dbanie najpierw o siebie, za swoje uczucia, za swoją opinię!

Read More
Czego nauczyły mnie kobiety w moim życiu

Gdy byłam mała, bardzo uważnie wsłuchiwałam się w rady starszych ode mnie i dzięki temu nauczyłam się od nich kilku ważnych rzeczy. Od mamy – że nie wolno wychodzić z domu bez śniadania. Od babci – że codziennie trzeba zmieniać bieliznę i najlepiej od razu ją prać. Od cioci – że codziennie trzeba wyjść z domu (chyba że jest się chorym) – na spacer, na spotkanie, gdziekolwiek – byle wyjść. Od siostry – że wspólny wróg zbliża najbardziej. A tak trochę poważniej – kobiety w mojej rodzinie (nie tylko te trzy) nauczyły mnie, że kobiety w gruncie rzeczy są bardzo silne. Są świetnym kompanem do rozmów o polityce, potrafią prowadzić samotnie gospodarstwo domowe, pracować i wychowywać dzieci, mogą obierać wysokie stanowiska i nie muszą mieć w swoim życiu mężczyzny, żeby być szczęśliwe. Nie żeby miały cokolwiek do mężczyzn, ale nie facet jest wyznacznikiem szczęścia kobiety.

dodo sama_-6

W swoim życiu spotkałam różne kobiety – przez niektóre byłam nawet porządnie zraniona, z niektórymi nawet się zaprzyjaźniłam. Im jestem starsza, tym trudniej mi to przychodzi. Są osoby, które próbują obrzydzić mi przyjaźń z drugą kobietą, mówiąc, że nie ma czegoś takiego. Że to obróci się przeciwko mnie, że wszystkie kobiety są zazdrosne, kłótliwe, myślą tylko o sobie. Ale to nieprawda. W ostatnich latach sama się o tym przekonałam. Dzięki jednej z nich nauczyłam się ufać drugiej kobiecie i wierzyć w dobre cechy, dzielić swoimi przemyśleniami i walczyć o przyjaźń ponad wszystko. Dzięki drugiej przekonałam się, że stara przyjaźń nie rdzewieje. Najważniejsze jest zrozumienie i podejście do siebie na równi, bez wygórowanych oczekiwań.

 

 

Warto poświęcać się dla przyjaźni, starać się i dbać o nią. Nigdy nie wiadomo, czy ta przyjaźń nie okaże się kiedyś bliższa niż związki z rodziną lub ukochaną osobą. I warto doceniać wszystkie kobiety wokół siebie.

dodo sama_-4

Read More