Tag: na co dzień

W obronie blogosfery

Dlaczego ten post opatrzony jest moimi zdjęciami w męskiej koszuli? Bo taką miałam ochotę. Bo wróciłam do domu i byłam sfrustrowana jałowymi rozmowami, zagubiona w lawinie obowiązków i przytłoczona życiem. I zawsze, gdy mam gorszy dzień, staram się robić coś kreatywnego, to pozwala mi zapomnieć o stresie i jest bardzo terapeutyczne. Blog pozwala mi odnaleźć równowagę. Wtedy zrobiłam te zdjęcia.

dodatek-9

Blogosfera jest od jakiegoś czasu gorącym tematem. Nie można obok niej przejść obojętnie. Ostatnio zaczęłam dużo rozmawiać ze znajomymi na jej temat. I będąc kimś, kto tworzy treści w internecie, zawsze będę jej broniła. Denerwuje mnie brak szacunku do osób, które zarabiają na blogu. Czy tego chcesz, czy nie, blogowanie stało się jednym z zawodów, a internet branżą, która daje większe możliwości, niż jakakolwiek inna. Ludzie, którzy tworzą dobry content, siedzą długo nad każdym postem, zdjęciami, filmami – pracują bardzo ciężko. Jeśli zatrudniają ludzi do pomocy, muszą tym ludziom płacić i zarządzać nimi, tworzą mikroprzedsiębiorstwa. Są nowymi przedsiębiorcami na rynku, tworzą miejsca pracy.

dodatek-8

Jeśli ktoś uważa, że bycie blogerem to bułka z masłem, zakładam, że nigdy tego nie próbował. Szczególnie, gdy mowa jest o konieczności godzenia pracy, obowiązków prywatnych i promocji w sieci. Nie dążę do wielkiej popularności. Mój blog jest dla mnie jak sesja terapeutyczna i pozwala mi na wzięcie się w garść. Ale to jest wielki nakład pracy, jeśli na co dzień jest się na etacie. Oczywiście wszystko rozbija się o jakość tworzonych treści, bo jeśli ktoś się nie przykłada i chce po prostu w sieci zaistnieć, wrzuca zdjęcia zrobione komórką, teksty koślawe, a tematy nieprzemyślane, to małe są szanse na to, że będzie czytany. Czytelnik nie jest głupi, czytelnik jest wymagający. I zawsze rozpozna pozera.

 

Ale nawet jeśli taka osoba zdobyłaby popularność w sieci – to nic nie zmienia. Skoro zdobyła popularność, to komuś musiała się spodobać. A po to tworzy swoje posty, by czytali je ludzie. Nie tworzy dla każdego. Każdy ma inny gust, inne zainteresowania. Nie podoba ci się – nie czytaj. To naprawdę tak proste. Bo czym różni się wchodzenie na fora internetowe w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące pytania od wejścia na bloga, zajmującego się tą samą tematyką? Jeśli mam problem ze swoim dzieckiem, to nie widzę różnicy między matkami wypowiadającymi się na forach, a matką prowadzącą bloga. Oprócz tego, że jej opinia opatrzona jest ładnym zdjęciem i sklecona w poprawne zdanie.

dodatek-6

Nie oceniaj. Dopóki ktoś cię o tę ocenę nie poprosi, nie oceniaj. To, że skrytykujesz czyjąś pracę, nie będzie świadczyło źle o autorze, tylko o tobie. Ty przedstawiasz to jako swoje zdanie, dla kogoś z zewnątrz brzmi to, jakby przemawiała przez ciebie zazdrość. Wyobraź sobie, że autor jakiegoś bloga naprawdę napracował się, aby stworzyć dany post. Wyszukał niszę, wymyślił temat, zrobił research, przygotował tekst, zdjęcia, poprawiał tekst, bił się z myślami, czy na pewno wrzucić go do netu, a co jeśli się nie spodoba, tylu hejterów na świecie. I nawet jeśli ze 100 osób tylko jednej się ten post nie spodoba, autor zapamięta tylko ten jeden jedyny negatywny komentarz. Ponieważ napracował się nad tym i ktoś ma do tego zastrzeżenia. Tylko, dlatego że to nie jest styl, tematyka, która mu odpowiada, bo ma inny gust. Jeśli ktoś chce stworzyć swojego bloga, to świetnie! Im więcej nas, tym lepiej. Im lepiej nad nimi pracujemy, tym poważniej społeczeństwo podchodzić będzie do branży blogowej.

dodatek-7

Nie mówię, że to mi się przydarzyło. Mój blog nie jest na tyle poczytny, abym miała jakichkolwiek hejterów. Przede wszystkim, dlatego że nie mam kiedy go promować. Ale wśród moich znajomych, którzy nie robią nic kreatywnego, krąży właśnie takie przedświadczenie. Że blog to zabawa, że blogowanie to nic poważnego, że blogerzy nie pracują. Pracują i to czasami dużo więcej niż przeciętny zjadacz chleba. To rzadko kiedy jest 8 godzin dziennie. A że zarabiają więcej niż ty? Ups, takie czasy.

Zawiść jeszcze nigdy nikomu nie wyszła na dobre.  

Read More
Sorry not sorry

Jakiś czas temu zauważyłam, że dosyć dużo przepraszam. Często zdarzało się to w sytuacji, które wcale nie wymagały ode mnie przeprosin. Niczemu nie byłam winna, nikogo nie obraziłam, nie sprawiłam też żadnej przykrości. A mimo wszystko – przepraszałam. Były to zwykłe, codzienne sytuacje, np. nieposprzątane mieszkanie, gdy przyszli goście. Ale zaczęłam się zastanawiać, czy tylko wtedy przepraszam. I doszło do mnie, że przepraszam wszystkich naokoło zbyt często.

Szczególnie, gdy przychodziło mówić o własnej opinii. “No ja bardzo cię przepraszam, ale nie uważam, że…” – niby niewinne zdanie, wręcz potoczne; jakby się przyczepić, to można powiedzieć, że tak się po prostu mówi. Ale język buduje nasz świat i każde słowo ma wielką moc. Więc jeśli przepraszam za własną opinię, czy to znaczy, że sama w nią nie wierzę? Czy muszę czuć się źle z tym, że odważnie wypowiadam swoje myśli i z góry za to przepraszać? Czy wydaję się zbyt chamska i agresywna, jeśli wypowiem swoją opinię i za nią nie przeproszę? Jeśli w pracy mówiłabym często “przepraszam”, nie mając tego na myśli, mogłabym nie być brana poważnie. Oczywiście nie mówię o sytuacjach, w których coś zawaliłam i wręcz powinnam przeprosić. Skupiam się teraz na bezwolnym przepraszaniu, które wychodzi z nas czasem mechanicznie.

dodo zbiornik

Postanowiłam nie tłumaczyć się również z tego, że mam uczucia i czasami płaczę lub się denerwuję. To w końcu moje uczucia, nie mam za co przepraszać. I tylko dlatego, że jestem kobietą, nie znaczy, że jestem neurotyczna, histeryczna i niepoukładana.

 

Nie będę także kajać się za stawianie siebie na pierwszym miejscu. To tak jak z niebezpieczną sytuacją podczas lotu samolotem – najpierw załóż na siebie maskę z tlenem, żeby później móc ją spokojnie ząłożyć na swoje dziecko. Jeśli nie zadbam najpierw o siebie, ludzie wokół mnie nie będą mieli ze mną łatwo.

Widzę też tendencję do przepraszania wśród innych kobiet – gdy któraś z nich pojawi się w internecie bez makijażu, od razu za to przeprasza. Dlaczego i za co przepraszasz? Za swoją twarz, która akurat w tym momencie nie jest podreślona makijażem? Czy twoja naga cera sprawia odbiorcy przykrość, rani go? Nie przepraszaj!

Nie przepraszaj za bycie sobą, za dbanie najpierw o siebie, za swoje uczucia, za swoją opinię!

Read More
Zły dzień

Bywają takie dni, w których nic mi nie wychodzi. Dni, w których wydaje mi się, że wszechświat jest przeciwko mnie i krąży nade mną fatum. Nazywam to dniem z piekła rodem.

 

Wracając do domu jestem zmęczona, zła i zdołowana, nie mogę sobie znaleźć miejsca, nie mogę spać, nie chce mi się nic, w głowie mam tysiąc myśli na minutę. Ktoś jeszcze zna taki stan?

Co robisz, żeby pozbyć się złego humoru w dniu z piekła rodem? Idziesz spać? Maniakalnie sprzątasz? Idziesz na spacer? Biegasz? Ćwiczysz? Pijesz wino? Oglądasz film? Czytasz książkę?

zd-3

Próbowałam chyba tych wszystkich aktywności. Ale zawsze najbardziej pomaga mi zrobienie czegoś kreatywnego. Czy to pisanie, czy robienie zdjęć (czy śpiewanie na cały głos, choć za grosz nie potrafię), ważne, żeby coś stworzyć. Ważne, by odciągnąć moje myśli od tego, co działo się w tym dniu.

Też tak masz?

Read More
Pewność siebie

Pewność siebie przyszła do mnie ukradkiem, zupełnie się jej nie spodziewałam. Latami walczyłam z niską samooceną i uczuciem niedowartościowania. Kiedy właściwie zaczyna się i kończy pewność siebie? Czy to, że noszę ciuchy, które innym się nie podobają i czuję się w nich dobrze, to znaczy, że jestem pewna siebie? Czy jeśli zwątpię, że dobrze w nich wyglądam, to znaczy, że już taka nie jestem?

1. Druga osoba

Nie czuję się lepiej z samą sobą, tylko dlatego że mam kogoś. Nie sam fakt bycia w związku sprawia, że jesteśmy lepszymi ludźmi i nie powinien być wyznacznikiem naszej wartości. Ale znalezienie kogoś, kto mnie wspiera i kto kiedyś mi powtarzał “Chodź z podniesioną głową” (w sensie dosłownym!) pomogło mi przezwyciężyć wiele irracjonalnych strachów.

2. Oczytanie

Gdy miałam problem z pewnością siebie, lądowałam z nosem w książkach lub w artykułach psychologicznych. Pomagały mi one w przezwyciężeniu codziennych problemów, które były niczym w większej skali i w porównaniu z problemami innych ludzi. Czasami był to Poradnik Psychologiczny “Polityki”, innym razem książki specjalistyczne lub nawet powieści i artykuły w internecie. Książki to wiedza, podstawa do życia w społeczeństwie i dojścia do sukcesu na każdym polu.

sobota-10

 

3. Inni ludzie

Staram otaczać się tylko dobrymi ludźmi, którzy wesprą mnie w trudnych sytuacjach i którzy będą dla mnie również inspiracją. Zawsze próbuję znaleźć w kimś coś dobrego, mam więc nadzieję na podobne traktowanie z drugiej strony. Nie potrzebuję w życiu ludzi, którzy ciągną mnie w doł i starają się obniżyć moją samoocenę lub mają problem nawet z najmniejszymi sukcesami, jakie odnoszę.

4. Ja

Tak naprawdę dopiero kiedy SIĘ polubiłam, stałam się pewna siebie. Nie pomogą żadne perfumy, świetna figura, rewelacyjny chłopak, pieniądze… Zaczęłam na siłę doszukiwać się cech, które w sobie lubię. Zarówno fizycznych, jak i psychicznych. Dopiero gdy sobie je uświadomiłam, nic innego już się nie liczyło.

sobota-8

Read More