Być kobietą, być kobietą

_MG_7195

Zainspirowana Dniem Kobiet, jednym z bardziej absurdalnych świąt tego świata, chciałabym podzielić się historyjką, która niestety jest prawdziwa. I nie tyle otworzyła mi oczy na to, jak postrzegane są kobiety w pracy, co potwierdziła moje przypuszczenia.

Ale od początku.

Niedawno wpadło mi w oko wideo, w którym para fotografów postanawia zmierzyć się z problemem niedostrzegania kobiet w branży, minimalizowania ich zasług, traktowania ich jako pomocy mężczyzny. Chociaż wspólnie prowadzą kanał na YT, wszystkie zdjęcia i filmy robią razem, gro komentarzy pod wideo kierowane jest tylko do niego – “Ej, stary, jakiego sprzętu używasz?”, “Świetne video, stary” itd. Ona była zupełnie pomijana. W dalszej części filmiku oboje przeprowadzają rozmowy z kreatorkami na YT, pytają je, w jaki sposób są traktowane na co dzień. Rzeczywistość okazuje się być brutalna, ponieważ często kobiety traktowane są ostrzej niż mężczyźni, częściej komentuje się ich ubiór i wygląd niż robi się to w przypadku mężczyzn.

Zaczęło mnie to zastanawiać – wiem, że nierówności jest wiele, w Polsce tym bardziej. Wiem, że podwójne standardy są na porządku dziennym. Ale gdybym miała rozejrzeć się w moim środowisku – czy widzę przejawy takich zachowań? Czy może pracuję w warunkach, w których ludziom by to do głowy nie przyszło?

Aż do zeszłego tygodnia myślałam, że właśnie tak jest.

Ostatnio zaczęłam intensywnie pracować nad tworzeniem treści wideo. Za własne ciężko zarobione pieniądze kupiłam gimbala, a kilka lat temu, dzięki własnej przedsiębiorczości, wiedzy i doświadczeniu zdobyłam środki unijne i kupiłam moje pierwsze sprzęty. Sama opłacam program do obróbki video i codziennie spędzam kilka godzin, aby być coraz lepszą w jego obsłudze. Filmy, które tworzę – na zlecenie czy dla samej siebie – tworzone są przeze mnie – od koncepcji ujęć, przez nagranie, aż po finalny efekt (oprócz kilku ujęć z drona i niektórych scenek – to robi Marek na moją prośbę).

Gdy jeden z filmów dla klienta okazał się sukcesem, usłyszałam od jednego faceta:

“Ale tak między nami – te filmy to ci twój stary składa, co?”.

Ziemia zadrżała.

Poczułam, jak wewnątrz mnie budzi się nie tyle feministka, co każda ciężko pracująca kobieta, która nigdy nie została doceniona. Przed oczami miałam scenę, że jednym ruchem zmiatam z powierzchni ziemi całe to biuro, niczym Storm z X-mena.

Jednocześnie poczułam się, jakbym dostała plaskacza w twarz.

To, jak w tamtej chwili zareagowałam na ten tekst, nie jest aż tak ważne, jak to, jakie wnioski z tego wyciągnęłam.

To są sytuacje, z którymi kobiety zmagają się na co dzień, we wszystkich branżach. Niższe stawki wynagrodzeń, postrzeganie ich jako mniej profesjonalne i wreszcie traktowanie jako pomoc, a nie poważnego partnera, z którym można rozmawiać na równi. Przejawów seksizmu może być wiele, bo to nie tylko skomentowanie naszego wyglądu w niewybredny sposób. To mogą być najdrobniejsze szczegóły w codziennych rozmowach, które druga osoba może określić “Przecież tylko żartowałem”, robiąc z nas idiotkę, która nie ma poczucia humoru. Fakt jest taki, że jeśli coś sprawia, że czujemy się niekomfortowo, to niezależnie ile osób się z tego śmieje, niekoniecznie jest to zabawne.

Dochodzę więc do wniosku, że jeśli kobieta nie zaharuje się na śmierć, nie będzie pracowała dwa razy ciężej niż mężczyzna, nigdy nie będzie traktowana z nim na równi. O ile w ogóle, nawet wtedy. Nie znaczy to jednak, że powinnyśmy się poddać, skoro nie widać światełka w tunelu. Wprost przeciwnie – udawadniajmy, że w niczym nie jesteśmy gorsze od facetów i pokazujmy swoją ciężką pracą, że do pięt nam nie dorastają. Wykłócajmy się o swoje dobre imię i zasłużone pieniądze. Nie zgadzajmy się na nierówne traktowanie, bo dopóki dajemy na to przyzwolenie, kiwamy głową lub obracamy tego typu zachowania w żart, tak długo dyskryminacja będzie miała się dobrze. Bądźmy pewne swoich umiejętności, rozwijajmy i uczmy się. I, na Boga, używajmy profesjonalnych branżowych określeń, całe bądźmy profesjonalne!

Bo tylko to może doprowadzić do zakończenia rozmowy w ten sposób, w jaki ja zakończyłam moją:

On: Nie chciałem cię urazić, tylko wyglądało to na robotę profesjonalisty.

Ja: W takim razie jestem profesjonalistą.

[kurtyna]

Komentarze: brak

Dołącz się: zostaw komentarz