Bez porównania

PIzamka-5

Od stycznia zaczęłam dosyć porządnie dbać o swoje zdrowie fizyczne. Dużo ćwiczę i jem zdrowo, co pozytywnie wpłynęło na moje samopoczucie. Efekty, które zauważam sprawiają, że chce mi się robić tak dalej. Jestem silniejsza, niż kiedykolwiek byłam, a wiem, że mogę swoje wyniki jeszcze poprawić, choć nie na nich mi właściwie zależy. Chcę czuć się dobrze w swojej skórze, mieć jeszcze więcej energii, nie mieć bólu kręgosłupa i pleców i mieć dobry nastrój każdego dnia.

Nie zrozum mnie źle – to nie jest tak, że czułam się okropnie w swoim ciele czy wręcz go nienawidziłam. Fakt, bywały okresy, w których patrzyłam na swoje zdjęcia i myślałam “Nope. Trzeba spalić komputer.”, ale nie katowałam się tym. Chodzi mi o to, że nawet nie wiedziałam, jak dobrze można się czuć, będąc aktywnym fizycznie i jedząc bardzo zdrowo. Dopóki nie spróbujesz, nie przekonasz się.

I tak trwam sobie w tym działaniu już piąty miesiąc, poprawiając swoje wyobrażenie o sobie i siłę psychiczną. Wiesz jak to jest – zachwycasz się własną osobą, jesteś zadowolona z wyników, dumna z siebie. Wstępuje w ciebie nowe poczucie pewności siebie, które niby gdzieś tam zawsze było, ale schowało się trochę głębiej, bo nie czuło potrzeby wychodzenia na powierzchnię. Ale wróciło, całe i zdrowe i ma się lepiej niż kiedykolwiek. Ten stan pozwala ci przestać porównywać się z innymi ludźmi – jesteś jedyną osobą, z którą możesz i chcesz się porównywać. Doceniasz to, że każdy jest inny. Wierzysz, że możesz być lepsza każdego dnia.

Aż tu nagle: BAM! Bolesne zderzenie z rzeczywistością.

Bardzo trudno jest się nie porównywać z innymi kobietami, szczególnie jeśli jedna z nich ma figurę modelki, roczne dziecko, więc jest ciągle zmęczona i niewyspana, a czasu na trening jest u niej jak na lekarstwo. A mimo wszystko ma lepszą kondycję od ciebie i bez problemu przychodzą jej ćwiczenia z Chodakowską.

Tak, to przykład z życia wzięty.

Trzeba być bardzo silną, by się nie porównywać z innymi kobietami. Odegnać od siebie te natarczywe myśli, że nigdy się taką nie będzie i przekuć je w coś pozytywnego – tak, nigdy taka nie będę, ponieważ każdy z nas jest inny. Porównywanie się nie ma sensu. Sprowadza się do maltretowania własnego umysłu i umocnienia przekonania, że nie jest się wystarczająco dobrym. Te moje natrętne myśli trwały tylko chwilę. Ostatecznie doszłam do wniosku, że jestem w trakcie progresu i nic nie dzieje się z dnia na dzień. I że nie chcę mieć ciągle w głowie myśli, że jestem gorsza od kogoś innego, bo tak nie jest.

Mogę tylko założyć, że takie natrętne myśli jeszcze powrócą. Nie jest łatwo wyzbyć się ich całkowicie. Ale to, że jestem świadoma ich działania i obecności upewnia mnie w tym, że praca nad sobą daje świetne efekty, a wzmocnienie fizyczne daje mi siłę psychiczną.

 

Komentarze: 1 komentarz

  1. M. 21/05/2018 Odpowiedz

    Hm... Mnie się wydaje, że porównywanie się z innymi kobietami, to cecha wielu z nas. Celowo mówię "cecha", a nie "problem", "przypadłość", "przywara", bo od jakiegoś czasu traktuję to zachowanie zupełnie neutralnie, a nawet pozytywnie. Mnie zdarza się bardzo często i podchodzę do porównywania tak, że czerpię z tego korzyści dla siebie. Staram się nie zamieniać tych myśli na negatyw (kiedyś tak było!). Skoro widzę u innej kobiety coś lepszego, coś, czym mi imponuje, próbuję wdrożyć to u siebie. Nie dlatego, że siebie nie akceptuję albo chcę być dokładnie taka jak ona, ale dlatego, że myślę, że to może mi pomóc w rozwoju. Może niepotrzebnie podchodzisz do tego zachowania tak negatywnie? Takie przynajmniej odnoszę wrażenie :) Nawet, gdy piszesz "przekuć je w coś pozytywnego – tak, nigdy taka nie będę, ponieważ każdy z nas jest inny". Oczywiście, jesteśmy inne, ale możemy się inspirować. Możemy być takie jak te, do których się porównujemy, ale na swój sposób. Gdy porównujesz się z inną kobietą pomyśl o tym, czy te cechy rzeczywiście Ci się podobają, czy chciałabyś je wdrożyć u siebie i co Ci to może dać. Nie zarzucaj sobie, że to robisz. Tylko wyeliminuj negatywną myśl. Czerp z tego dobro dla siebie! :)

Dołącz się: zostaw komentarz