Dlaczego nigdy nie kupię like’ów na instagramie?

AE6A6621

Praca nad blogiem to dużo roboty. Trzeba być dobrze zorganizowanym i zdeterminowanym oraz poświęcić na to zajęcie bardzo, bardzo dużo czasu, żeby wyszło tak, jak chciałaś.

To, co wchodzi w skład pracy nad blogiem, to temat na zupełnie odrębny cykl postów. Chciałabym się skupić na jednym aspekcie – promocji bloga, a dokładniej nad jedną odnogą promocji, którą jest Instagram.

Dbam o estetykę moich postów, zarówno na blogu, jak i na Instagramie. Profil na Insta prowadzę już długo, ale zajęłam się nim intensywnie dopiero ok. 2 lat temu. W momencie, gdy bardziej zaczęłam się w niego angażować i umieszczać zdjęcia lepszej jakości, bardziej przemyślane, liczba obserwatorów wzrosła błyskawicznie.

Ale w pewnym momencie przestało być tak pięknie. Żeby pozyskać nowych ludzi, trzeba dbać o spójność umieszczanych zdjęć, wrzucać co najmniej jednego posta dziennie i podporządkować się algorytmowi Instagrama. Ach, algorytmy. Każdy, kto podchodzi do Facebooka i Instagrama od strony biznesowej, nienawidzi algorytmu. Zresztą – pozostali użytkownicy również. Każdy z nas chce po prostu widzieć posty w kolejności chronologicznej, tak jak było dawniej. Po zmianie algorytmu widzimy posty sprzed kilku dni, a czasem nawet tygodni. I w takim przypadku, jeśli śledzimy np. jakiegoś bloga, to nie dowiemy się o nowym poście od razu, a wręcz możemy się o nim w ogóle nie dowiedzieć. Dlatego coraz więcej osób promuje nowe zdjęcie na Insta stories. Instagram mnie męczy pod tym względem i pod kilkoma innymi. Ciągłe myślenie nad tym, jak przechytrzyć algorytm, staje się powoli nudne. Można zginąć w ilości umieszczanych zdjęć, można się też w nich zakpoać po uszy.

Sęk w tym, że promocja bloga to kawał roboty, który wymaga dużego nakładu czasu. I część z osób, prowadzących swoje profile, ucieka się do kupowania lajków lub obserwatorów. Ja zazwyczaj rozpoznaję ich po trzech elementach:

  1. Mają 5 zdjęć, prowadzą profil od tygodnia, a od razu mają jakieś trzy tysiące obserwatorów.
  2. Wśród ich obserwatorów uraczymy głównie nazwiska ze wschodu dalekiego i bliskiego, które obserwują wiele osób, ale same nie umieszczają prawie żadnych postów.
  3. Zazwyczaj zdjęcia tych osób są po prostu… mało atrakcyjne.

I chyba ten ostatni punkt kłuje mnie najbardziej. Być może zabrzmi to ostro, ale nie toleruję osób, które bez żadnego nakładu pracy chcą kupić swoją popularność tylko po to, by zaistnieć na 5 min w świecie internetu. Zarabianie na Instagramie nie powinno być głównym źródłem dorobku, ponieważ w ciągu kilku dni może on zniknąć z naszego życia i pozostaniemy wtedy z niczym. Jakie są Twoje umiejętności? Co możesz dać swoim obserwatorom? Czy kupowanie obserwatorów jest naprawdę tego warte? Nigdy nie kupię lajków na Instagramie (i żadnej innej platformie), ponieważ za dużo pracy wkładam w to, co robię. I wierzę, że mi się to opłaci naturalnie, jak to mówią w branży “organicznie”, ewentualnie z wkładem finansowym w reklamę, a nie bezpośrednie kupowanie puli polubień. Jestem osobą, która wychowała się na modelu ciężkiej pracy, która daje efekty. Nie dążę do tego, żeby Instagram był moją pracą, wprost przeciwnie. To medium może być swego rodzaju portfolio, ale nie głównym źródłem dochodu. Naturalny przyrost obserwatorów pomaga w nawiązaniu z nimi więzi, a to dla mnie najważniejsze przy prowadzeniu tego bloga. Aby czytelnicy chcieli na niego wrócić.

A jakie Ty masz odczucia co do Instagrama? Tęsknisz za czasami, kiedy można było przewijać posty chronologicznie?

Komentarze: brak

Dołącz się: zostaw komentarz