Birthday brunch – jak wyprawić świetną imprezę?

60tka_JZD-11

Dawno, dawno temu wyprawiłyśmy z Agą 60. urodziny dla naszej mamy. Uwielbiam przygotowywać przyjęcia dla znajomych i czuję wielką satysfakcję, gdy moje starania przyprawią ich o chwilę radości. Na dobrą imprezę składa się dla mnie wiele elementów – wystrój, miejsce, forma spotkania, potrawy i ludzie. Poniżej opisuję tylko kilka z nich, które być może Cię zainspirują. Będzie tanio, łatwo i przyjemnie!

Przystrojenia

To pierwszy element imprezy, na który zawsze zwracam uwagę. Jeśli wszystkie są w jednym motywie przewodnim, pięknie potrafią spajać całość wydarzenia. My postawiłyśmy na żywe kolory, które zawsze jednoznacznie kojarzą nam się z naszą energiczną mamą. Większość z nich pochodziło z Tigera (girlandy, balony, konfetti, wachlarze, świecznik na tort), a duże balony zamówiłyśmy z Pan Talerzyk. I oczywiście kupiłyśmy świeże kwiaty!

Jedzenie

Chciałyśmy zaskoczyć mamę inną formą imprezy niż bywały w naszej rodzinie dotychczas, dlatego postanowiłyśmy przygotować urodzinowy brunch. Formuła sprawdziła się idealnie, ponieważ nie była zbyt zobowiązująca. Dzięki temu mogłyśmy przygotować bufet pełen słodko-słonych smaków, różnorodnych potraw i mniejszych przekąsek. Szwedzki stół z pewnością jest bardziej czasochłonny, ale na pewno łatwiejszy w podaniu niż gotowanie jednego dania dla kilkunastu osób (czy ktoś potrafi podać go tak, aby wszystko było gotowe w tym samym momencie??!). Nie obyło się oczywiście bez pancake’ów z TEGO przepisu (zrobiły furorę!) oraz deserów: przygotowałam babeczki, beziki i tort.

Napoje

Oprócz standardowej kawy i herbaty oraz wody, przygotowałyśmy TEN zielony koktajl. Z początku bałyśmy się, że nikt nie będzie chciał go pić, ponieważ tylko my jesteśmy tak trzepnięte na jego punkcie. Ale okazał się strzałem w dziesiątkę i szybko zniknął z karafki. Oczywiście, nie obyło się bez jubileuszowego drinka – typowo brunchowym napojem jest mimoza – czyli po prostu szampan z sokiem pomarańczowym. Zrobiłyśmy ją z półwytrawnym prosecco i była wyśmienita! Ale po jednym kieliszku wyszło tak, że nie dolewałyśmy już soku…

Atrakcje

Sama impreza nie trwała zbyt długo. Atrakcją samą w sobie powinny być rozmowy, życzenia, wieczne składanie życzeń, śpiewanie „Sto lat” i rozpakowywanie prezentów. Ale na sam koniec dołożyłam rodzince wrażeń i zrobiliśmy sobie Instaxową sesję zdjęciową, przy której bawili się wyśmienicie, jak zresztą widać. Pomysł wydaje się już być oklepany, ale dla nas był strzałem w dziesiątkę, szczególnie z użyciem gadżetów z Tigera.

Formuła, jaką niesie ze sobą bruch, pomogła w zbudowaniu bardzo luźnej atmosfery, a przy okazji nie traciła nic na efekcie celebracji. Nie trzeba było siedzieć w jednym miejscu przy stole, można było stać lub siedzieć, gdzie się chciało, można było się przemieszczać z grupy do grupy i rozmawiać z każdym po troszeczku. Polecam każdemu na sobotnie spotkania rodzinne.

Komentarze: brak

Dołącz się: zostaw komentarz