Kultura biegania

testowe-2

Bieganie to czas dla mnie. Po pracy jem szybko coś małego, piję trochę wody, przebieram się w sportowe ciuchy i wychodzę. Zakładam słuchawki z ulubionym podcastem, jeśli jest słońce, to także czapeczkę z daszkiem i okulary przeciwsłoneczne. Czuję się incognito. Po rozgrzewce zaczynam bieg.

Wtem… inny biegacz. Muszę. Go. Pozdrowić. Ok, mogę biec dalej. Ale nie, pojawia się kolejny, i następny, a tam dalej jeszcze jeden. Nie znoszę tego.

Bieganie to czas dla mnie. To godzina w ciągu dnia, kiedy mogę odciąć się od natłoku informacji, bardziej lub mniej potrzebnych. Stworzyć moment przejścia między pracą a domem. Uspokoić trochę chaos mojej głowy. Słuchać podcastu, który mnie rozwija i daje do myślenia, pozwala skupić się na sobie.

Nie lubię biegać, ale to już ustaliliśmy. Ale mimo wszystko biegam. Nie przepadam za samą czynnością biegania, chociaż jestem w tym coraz lepsza i widzę poprawę pod wieloma względami. Tak czy inaczej – jest to sport indywidualny, więc cenię sobie nie tylko to, jakie daje efekty, ale też to, że mogę pobyć sama. Być może jestem aspołeczna. Ale źle znoszę, gdy muszę witać się z każdym biegaczem po kolei. Bieganie to nie jest czynność hop-siup, żeby biegać bez skupienia. Należy trzymać odpowiednią posturę, prawidłowo stawiać nogi i cały czas być skupionym.

I jeszcze zrozumiem zwykłe pozdrowienie – odpowiedź na machnięcie ręką – „Wszystko ok?” – „Tak, ok.”. Ale bywają sytuacje, w których 60-letni biegacz, poruszający się ode mnie co najmniej trzy razy szybciej, woła: „Ile dzisiaj biegniesz???” (na co odpowiadam: „Ile dam radę.”, bo dla mnie to nie jest wyścig, ale on najwyraźniej musiał się podbudować, że biegnie więcej niż ja) lub jakiś młodziak klaszcze i krzyczy: „Dawaj, dawaj!”, bo chyba według niego biegłam zbyt wolno.

Ile razy człowiek podczas biegu może powiedzieć komuś cześć? Podnieść rękę? Uśmiechnąć się? Generalnie oderwać się od tego, na czym jest skupiony? Okazuje się, że wiele. Dlatego nie miej mi za złe, jeśli nie machnę Ci ręką, jak przebiegam koło Ciebie. To nie znaczy, że jestem gburem, tylko bardzo skupiam się nad tym, żeby nie paść przed tobą plackiem ze zmęczenia.

Komentarze: brak

Dołącz się: zostaw komentarz