Gość w dom, Bóg w dom

niedziela-4

Nie lubię słowa „gospodynia”. Kojarzy mi się ze starodawnym postrzeganiem kobiet. Ale mimo wszystko tak o sobie mówię, bo przyjmowanie gości w domu jest dla mnie wielką przyjemnością!

Gdy przyjeżdżają do mnie i Marka goście na weekend, jednym z największych komplementów, które możemy dostać, to stwierdzenie, że czują się u nas przytulnie, zupełnie jak w domu. Cieszę się, gdy wracam do mieszkania i widzę, że sami potrafią się obsłużyć, przygotować coś do picia i czytać na kanapie, jak gdyby byli u siebie. Czasem przyjeżdżają do Trójmiasta i proszą o przenocowanie, czasem przyjeżdżają specjalnie do nas. Tak czy inaczej – mam kilka zasad, które pomagają mi w przygotowaniu domu dla naszych znajomych.

Czysty dom

Chociaż z Markiem sprzątamy regularnie, staramy się, aby dom był czyściutki przed przyjazdem gości. Mam na myśli starcie kurzy, odkurzenie i zmycie podłóg i wysprzątanie w miejscach, w których może zazwyczaj byśmy nie sprzątali. Staram się również, żeby pranie było zrobione przed przyjazdem gości, żeby nie wystawiać niepotrzebnie suszarki na środek pokoju. Przygotowuję również ręczniki i pościel, żeby nie trzeba było ich szukać po szafach razem z gośćmi.

sobota-1sobota-2

Jedzenie

Zawsze, zawsze, zawsze przed czyimś przyjazdem planuję coś do jedzenia na kolacje i śniadania oraz przekąski. Najczęściej goście jedzą obiad poza domem, czasem jadamy też śniadanie osobno. Mimo wszystko zapewniam zawsze większą ilość jedzenia, aby mogli mieć jakiś wybór, piekę ciasto. Jako że jestem miłośniczką śniadań – a zdarza się, że są one jednym z niewielu momentów, w których mogę na spokojnie porozmawiać z gośćmi – dążę do tego, by było ono wyjątkowe. Moim ulubionym są pancakes z wielkim wyborem dodatków, śniadanie a la knajpa – jaja w koszulce ze szpinakiem i pomidorkami albo jaja zapiekane w kokilkach.

hostess-1niedziela-1

Atmosfera

Nawet jeśli nie udaje się spełnić któregoś z punktów powyżej, nic nie zastąpi dobrej atmosfery. Staram się dawać moim gościom przestrzeń, żeby nie czuli się przytłoczeni, ani nieswojo w innym środowisku. Daję im zapasowy klucz, żeby nie musieli dostosowywać swojego harmonogramu do moich zajęć. Wyjeżdżam po nich na lotnisko, wychodzę na przystanek autobusowy, aby umilić im podróż. Kupuję świeże kwiaty, które poprawiają mi humor.  

 

Najważniejsze jednak – nie stresuję się, żeby być doskonałą gospodynią. Nie ma czegoś takiego, mimo że obraz nowoczesnej kobiety w społeczeństwie wiąże się z byciem idealnym pracownikiem, przykładną żoną, cierpliwą matką i perfekcyjną panią domu. Nie każdemu przychodzi to z łatwością i naturalnie. Nie przejmuję się, jeśli coś nie idzie według mojego planu i pozwalam sobie na błędy. Jeśli ja nie będę zrelaksowana w tej sytuacji, moi goście tym bardziej nie będą.

 

Komentarze: brak

Dołącz się: zostaw komentarz