Produktywność

prod-1

Znalazłamsię ostatnio w jakimś dołku, z którego przez dłuższą chwilę nie mogłam się wydostać. Przeraziło mnie to, ponieważ nie chciało mi się nic. Przychodziłam do domu, nie chciało mi się sprzątać, czytać, pisać, słuchać muzyki, biegać, ćwiczyć, gotować, piec, rozmawiać… Nie chciało mi się nic. Pewnego popołudnia po prostu włączyłam youtube i leciało wszystko, co mogło polecieć. Nawet nie chciało mi się nie których filmów oglądać, a i tak je oglądałam.

Doszłam do wniosku, że przez zbyt dużo obowiązków w pracy i dodatkowych zajęć poza nią jestem przytłoczona i zmęczona, nie potrafię się zorganizować. Strach przed niewyrobieniem się z czymś aż mnie paraliżuje. Następnego dnia dałam sobie plaskacza w twarz i wzięłam się w garść.

 

  1. Lista

Mam w domu za dużo notesów i zeszytów, których nigdy w życiu nie wykorzystam. A gdy widzę w Tigerze lub TK MAXXie jakieś nowe, dokupuję kolejne, wmawiając sobie, że coś w nich zapiszę: “Ten będzie do zapisywania snów, ten będzie do zapisywania pomysłów, ten będzie do zapisywania ulubionych rodzajów kwiatów, które kiedyś spotkałam na swojej drodze, ten będzie do listy pomysłów na rzeczy, z których można zrobić listę” – i inne absurdy.

Ale naprawdę nie ma dla mnie nic lepszego niż lista. Lista za listą, obowiązki się kumulują, mogę je pogrupować, mieć satysfakcję ze skreślania jednego po drugim i patrzenia, jak lista się zmniejsza. Nic mnie tak nie porządkuje, jak dobra lista. Mam listę na wszystko – na obowiązki tygodniowe, na obowiązki dzienne, na menu w danym tygodniu, na marzenia, na cele, na życzenia… Korzystam zarówno z kartki długopisu, jak i z notatek elektronicznych. W szczególności lubię Evernote i  Listonic (na zakupy).

prod-4

  1. Bullet Journal

Wow. Naprawdę. Jak wygooglujecie “bullet journal” w grafice, ukaże Wam się milijon obrazków z pięknymi notatkami, ręcznie pisanymi listami, grafkiami, kaligrafią… Och i ach. Ja nie mam ani zdolności, ani czasu, żeby tak się na moim bullet journalem pochylać, mi wystarczą minimalistyczne wzory. Bullet journal to po prostu kalendarz, który tworzy się samemu, dostosowując go do swoich potrzeb. Wymyślony został przez Rydera Carrolla. I teoretycznie ma pewne zasady, których warto się trzymać, aby planer był przejrzysty i naprawdę ułatwiający życie. Ja większość z nich odrzuciłam, ponieważ nie widziałam w nich sensu. Ale sama idea takiego notesu pozwoliła mi skondensować w jednym miejscu wszystkie notatki, listy, kalendarze, pomysły i myśli, które krążyły mi po głowie. Do tego przygotowywanie co jakiś czas kartek na następne dni jest niezwykle odprężające – jak kolorowanki lub decoupage. W bullet journalu (w skrócie bujo) zapisuję nawet gole, które chcę dla samej siebie osiągnąć, aby się rozwijać – zaznaczam wtedy każdego dnia, co udało mi się zrobić – np. wypić pewną ilość wody, przeczytać książkę przed snem, poćwiczyć itd.

prod-2

  1. Bariera praca-dom

Gdy idę biegać, włączam sobie zagraniczne podcasty, najczęściej o tematyce feministycznej. W jednym z nich usłyszałam zdanie, które dało mi trochę do myślenia. Odnosiło się do tworzenia bariery pomiędzy pracą a domem. Jeśli mam problemy w domu, nie przynoszę ich do pracy i nie myślę o nich w ciągu dnia. Jednak jak wychodzę z pracy, to opowiadam o niej aż do wieczora, przeżywając na nowo stresy, które w niej przechodzę. Moim sposobem na oderwanie się od roboty jest sport. Po przyjściu do domu staram się od razu z wyjść z mieszkania – na spacer, na bieg, na rower, na zakupy. Ruch pozwala się odprężyć, jest przejściem ze stresującego dnia w pracy do powrotu do ogniska domowego. Jeśli jest zimno i pada, staram się poćwiczyć chociaż trochę w domu – nie tylko muszę się rozciągnąć i rozruszać po dniu przed komupterem, ale chcę też się wyżyć i nie myśleć przez chwilę o niczym.

prod-3

  1. Plan dnia

Pisałam o listach, ale plan dnia to co innego. Wieczorem lubię sprawdzić pogodę na następny dzień i wymyśleć (już nawet nie przygotować) strój na jutro. Wieczorem też planuję, co muszę zrobić w domu po powrocie z pracy – co chcę zrobić dla siebie. Nawet jeśli to jest coś tak małego, jak peeling albo manicure. Jeśli nie wpiszę tego w swój plan dnia, najprawdopodobniej tego nie zrobię.

prod_-1

Czasem prokrastynacja jest moją zmorą, dlatego wciąż poszukuję nowych rozwiązań na mobilizację. Jakie są Wasze sposoby na zwiększenie produktywności?

Komentarze: brak

Dołącz się: zostaw komentarz