Who let the dogs out?

mg_1724

Ileżbym dała, żeby móc mieć w tym momencie psa. Jakiegokolwiek. Przyjmę każdego. Każdy jest piękny, każdy jest wspaniały. Każdy budzi uśmiech na mojej twarzy bardziej niż jakikolwiek człowiek. Moje lodowe serce się po prostu roztapia, gdy widzę urocze pyszczki.

Czasami mi się wydaje, że mam zdolność rozmawiania z psami, czytania im w myślach, jestem kobiecym odpowiednikiem Doktora Doolittle, który rozmawia tylko z psami. Zaczepiam wszystkie napotkane mi na drodze psy i, o dziwo, nawet te, które według właścicieli nie lubią się tulić, same przychodzą do mnie, żebym je pogłaskała. Bez kiełbasy, bez psich chrupek. Z czystej miłości (tak sobie tłumaczę). Właściciele pytają się mnie, czy znam ich psa, skoro tak do mnie ciągnie. Odpowiadam, że nie, nawet nie patrząc na człowieka, skupiając się tylko na psie. Tak samo rozpoznaję sąsiadów – wiem kto z jakim czworonogiem łazi.

_MG_9025

I naprawdę słabo mi się robi, gdy widzę, że są ludzie, którzy potrafią znęcać się nad psami. Biorą je ze schroniska, a potem głodzą. Kupują z hodowli, a potem przywiązują do drzewa w lesie, w najbardziej bezczelny i tchórzliwy sposób pozostawiają je na śmierć. Sama nie mogę mieć jeszcze psa, więc dlaczego istnieje tak wielka niesprawiedliwość na świecie, w którym podli ludzie mogą katować zwierzęta, a ja muszę trzymać całą swoją miłość do psów w sobie, zanim będę mogła ją przelać na tego jednego.
Jeszcze nie przyszedł na mnie czas, żebym miała psa. Ale pewnego dnia, ach pewnego dnia… Obiecuję Wam, że znajdzie najszczęśliwszy dom na świecie.

_MG_9032

_MG_9205

Komentarze: 1 komentarz

  1. Takagusia 23/02/2016 Odpowiedz

    Zatem życzę Ci tego "pewnego dnia" 🐩 ja już znalazłam to szczęście, szkoda tylko że w lesie! Pozdrawiam

Zostaw odpowiedź na Takagusia Anuluj odpowiedź