Nie wiem, kiedy wydoroślałam.

gdznia-dodo

Nie wiem, kiedy to się wydarzyło, że wydoroślałam. Jako tako.

Ale nagle sama zaczęłam się martwić o to, czy są zacieki na kabinie prysznicowej i wkurzać, kiedy drzwi od śmietnika są brudne.

 

Kiedy rozmawiam z kilkuletnimi dziećmi, zawsze śmieszy mnie, że chcą już być duże i denerwują się, gdy ktoś powie im, że są “małe”. Pamiętam, że też tak miałam. Nie znosiłam, gdy ktoś tak o mnie mówił, zawsze chciałam być dorosła, taka, jak wszyscy inni. Tyle mnie przecież omijało! Ich kuluarowe rozmowy, szepty, ploteczki, filmy dramatyczne, książki, które miały słowa zamiast obrazków.

I po co mi było dorastać? Zanim się obejrzałam, ponad ćwierć życia za mną, a we mnie wciąż siedzi myśl, że w tym czasie mogłoby się w nim wydarzyć wiele więcej. Dzień za dniem ucieka, czego nie zrobię, to 2016 rok przeminie szybciej, niż uda mi się to zauważyć.

Planuję w tym roku pobyć czasem dzieckiem i nie stresować się takimi problemami, jak brudne okno. Nie jest to postanowienie noworoczne. Nie wierzę w zmienianie się na siłę, od początku nowego roku. Wiem, że dla wielu osób jest to ułatwienie, pomoc w zrealizowaniu myśli, która chodzi za nimi od jakiegoś czasu. Chciałabym jednak zmieniać się na lepsze każdego dnia, pracować więcej nad sobą, by stawać się lepszym człowiekiem, czego każdemu życzę.

Komentarze: 6 komentarzy

  1. Vera 04/01/2016 Odpowiedz

    Ja poczułam się dorosła kiedy po urodzeniu dziecka zaczęłam obsesyjnie dbać o mieszkanie. Zamiast bawić się z małym,myłam, prałam, prasowałam. A potem nadeszło otrzeźwienie: jestem jak moja mama. Nie chciałam kojarzyć się synowi tylko z mopem, więc wrzuciłam na luz i przeorganizowałam się. Robię każdego dnia minimum, potrzebne do posiadania względnie czystej przestrzeni. Teraz mamy czas na beztroską zabawę, budzę w sobie dziecko, o którym piszesz. Teraz dorosłość nie jest już ani dla mnie ani dla mojego dziecka czymś polegającym na lataniu ze ścierą. Dorosłość to umiejętność określania priorytetów i pożytecznego wykorzystywania czasu - niekoniecznie na perfekcyjne porządki.

    • doDo 04/01/2016 Odpowiedz

      O matko, jakbyś czytała w moich myślach. Co prawda jeszcze nie mam dzieci, ale już czuję, że czas mnie próbuje przegonić i tracę wolne momenty. Będzie dobrze! :)

  2. Missy Sleepy 06/01/2016 Odpowiedz

    Ja ostatnio doszłam do wniosku patrząc po zachowaniach moich rówieśników oraz osób dużo starszych, że niestety z niektórych zachowań się nie wyrasta - tylko problemy trochę nabrały "dorosłości", ale mechanizmy postępowania są ciagle te same: obrażanie się, fochy o byle pierdołę, dziecinne odzywki i kłótnie, gdzie koronnym argumentem jest "chyba ty!". Serio, mało znam ludzi dojrzałych DOJRZAŁYCH.

    • doDo 08/01/2016 Odpowiedz

      Miałam podobnie, dlatego staram się otaczać ludźmi, któzy dają mi radość i nie ciągną w dół swoim zachowaniem :)

  3. Magpie 07/01/2016 Odpowiedz

    A ja zaczęłam dorośleć, kiedy na początku liceum wyprowadziłam się z domu do bursy szkolnej. Musiałam dbać sama o siebie, czy zjem, czy ubranie będzie czyste, czy pójdę do szkoły. I wszystko było nienaganne bo ja taka nienaganna i perfekcyjna mam być. Potem wyprowadzka do jeszcze innego miasta i praca sama na siebie, a na ostatnią maturę wzięłam pierwsze wolne w pracy. Bo ja mam być taka dorosła i perfekcyjna, że rodzice będą mi pomagali minimalnie. I zajęcia od 8 rano do ok 13 i do pracy do 22. I tak codziennie, a teraz jeszcze inne miasto i ślub "już za rogiem". I nadal mam w sobie dziecko bo lubię bajki i nawet płaczę na nich, ale w życiu i w życiowych zmaganiach to nie ma na mnie mocnych ;) Czy choroba, porażka edukacyjna, źle się dzieje w pracy. Nie ma mocnych. I znajduję czas na pranie i granie w simsy ;)

    • doDo 08/01/2016 Odpowiedz

      Ale masz ciekawą historię życiową! Ja też płaczę na bajkach :)

Dołącz się: zostaw komentarz