Moje 4 powody do ćwiczeń z Chodakowską

chodakowska3

Aaach, Chodakowska. Kobieta, która ma tyle samo wielbicieli, co hejterów. Pierwszy raz zetknęłam się z nią przez siostrę, która miała już chyba powoli dosyć, że w ogóle się nie ruszam i nie potrafiła mnie w żaden sposób zmotywować do ćwiczeń. Aga co prawda nie ćwiczy wyłącznie z nią, ale powiedziała mi o niej, żebym zaczęła robić COKOLWIEK. Tak też się stało. Wtedy byłam tak zastana, że nie potrafiłam dokończyć pierwszego “Skalpela”, przyznaję ze wstydem. Teraz uważam “Skalpel” za bardzo dobry trening dla początkujących. Statyczny, a dający dobre efekty.

Nigdy nie byłam gruba. Nie byłam też jednak chuda. Nazwałabym się przeciętną, ewentualnie z dobrą przemianą materii, bo czasami mi się wydaje, że jem jak facet, pracujący fizycznie, a nie do końca to widać. Jestem jednak świadoma, że muszę się ruszać, żeby nie dopuścić do chorób serca czy kręgosłupa.

Chodakowska1 Chodakowska2

Jednak wracając do „królowej polskiego fitnessu” – dlaczego zaczęłam z nią ćwiczyć i ćwiczę dalej?

  1. Trening w domu – bez wstydu

Niektórzy mogą się krępować, ćwicząc na sali z dużą grupą ludzi. Co prawda sama nie mam z tym problemu, ale komfort rozłożenia maty we własnym domu motywuje mnie bardziej niż wyjście zimą na zajęcia fitness. Tym bardziej, że to ja sama nadaję tempo ćwiczeń, nie muszę się na nikogo oglądać i stresować, że zaraz trener zwróci mi uwagę, że robię za mało powtórzeń na minutę. Wolę trochę zwolnić tempo, niż później wymiotować ze zmęczenia. Często właśnie taki argument zarzucają Chodakowskiej – jej treningi są zbyt intensywne. Niestety te osoby być może nie słuchają jej uważnie, ponieważ sama niejednokrotnie powtarza, że jeśli tempo jest zbyt szybkie, należy trochę zwolnić.  

  1. Trening w domu – za darmola

Dużą wygodą ćwiczenia w domu jest również darmowy trening! Niewiele jest sposobów na dobry trening, które nie wymagają nakładu finansowego. Jest na przykład bieg, którego nie znoszę i nie wiem, czy kiedykolwiek się do niego przekonam.

  1. Proste ćwiczenia, a dają efekty.

Wiele jest zarzutów w stronę Chodakowskiej, że jej treningi są kontuzyjne. Ale prawdą jest, że każdy trening może być kontuzyjny. Ja skręciłam kiedyś kostkę chodząc po domu. Znowu ukłon w stronę Chodakowskiej, która zabezpieczyła się przed tym, mówiąc w filmach: “przed rozpoczęciem treningu zapytaj swojego lekarza lub fizjoterapeutę, czy możesz ze mną ćwiczyć”. Oczywiste jest, że w domu nigdy nie będziemy pod okiem trenera, któy sprawdzi, czy dobrze wykonujemy dane zadanie. Ja jednak sama po sobie widzę, że niektórych ćwiczeń nie potrafię wykonywać, ponieważ źle się po nich czuję (ból stawów). Zastępuję je wtedy innymi, łatwiejszymi. Ale jaka satysfakcja jest z uzyskanych efektów, gdy po tygodniu wykonywania jakichś ćwiczeń masz nagle siłę do zrobienia zestawu do końca, a nie przerwania po dwóch powtórzeniach!

  1. Pozytywna energia.

Czerpię pozytywną energię z aktywności fizycznej, nie z motywacyjnych tekstów Chodakowskiej. Nie jest to do końca moja bajka, gdy ktoś z ekranu komputera krzyczy do mnie “Świetnie ci idzie!”, kiedy ja leżę na podłodze, próbując przez minutę złapać oddech. Czasami po prostu ściszam jej głos, puszczam głośniej serial lub ulubionego vlogera (żeby nie tracić czasu!) i 1ćwiczę dalej. Myślę, że Ewa się nie obrazi.

Chodakowska3

Chodakowska była jedyną osobą, która potrafiła zmusić mnie do ćwiczeń. Nie wiem, w jaki sposób jej się to udało, ale ćwiczę do teraz.

Komentarze: 2 komentarze

Dołącz się: zostaw komentarz