Docieranie się

mg_1320

Zamieszkanie z kimś w jednym domu, nawet po kilku latach związku, jest czymś całkowicie dziwnym. Poruszacie się po mieszkaniu jak zjawy, niby nie chcecie sobie przeszkadzać, a jednak cieszycie się z każdej chwili spędzonej razem. Bo po to się wprowadziliście, by wejść na nowy etap związku, stworzyć razem coś wspólnego – dom.

Ale przestrzeń, którą dzielicie, jest wspólna, jest wasza. A każdy z was jest inny, mimo że znacie się już tyle lat i nigdy byście nie pomyśleli, że ta druga osoba ma aż tak wiele nawyków, które was irytują.

 

  1. Cierpliwość

To chyba najważniejsza cecha, która pozwala mi przetrwać niektóre sprzeczki. Nigdy nie byłam cierpliwa – zawsze powtarzałam, że byłabym najgorszą nauczycielką, bo nie mam wystarczających zasobów spokoju, by przetrwać trudne sytuacje. Ale uczę się tego każdego dnia, gdy po raz kolejny proszę o spełnienie jakiejś prośby.

  1. Podział obowiązków

Przy wprowadzeniu się warto przyjąć jakiś podział obowiązków domowych. Nie musi być to wypowiedziane bezpośrednio, być mozę wyjdzie to w praniu, naturalne. Ale partnerstwo, równość i zrozumienie nawet w tak błahych z pozoru sprawach jest dla mnie czymś bardzo ważnym, wręcz podstawowym w związku i w tworzeniu wspólnego domu.

  1. Trochę przestrzeni

Zawsze byłam osobą, która potrzebowała własnej przestrzeni, nawet kiedy mieszkałam z siostrą w jednym pokoju. Potrafiłam wstawać półtorej godziny przed lekcjami w gimnazjum, żeby mieć chwilę spokoju dla siebie, wypić kawę (rozpuszczalną) i poczytać książkę w kuchni. Teraz zauważam, że potrzebuję również przestrzeni w nowym domu – gdy chcę poczytać, gdy chcę pooglądać coś na Youtubie, gdy chcę poćwiczyć jogę, gdy chcę wziąć w spokoju kąpiel. I ważne jest dla mnie, że otrzymam tę przestrzeń z drugiej strony i nikt nie będzie miał mi tego za złe. Ja również staram sie uszanować czas tej drugiej osoby i nie przerywać jej, gdy chce spędzić czas w pojedynkę.

  1. Rozmowa

To nie jest tak, że tylko ja mam z czymś problem. W wielu przypadkach to i ja jestem problemem. Jednak tylko dojrzała rozmowa o moich zachowaniach i przyzwyczajeniach potrafi mi pomóc. Niektóre z nich są dla mnie tak normalne, że już ich nie zauważam, a drugiej osobie nie muszą się podobać. Ale dopóki któreś z nas nie powie wprost, że coś mu się nie podoba, to druga osoba nie odczyta tego z naszych myśli.

To ciekawe, jak wiele można się nauczyć o sobie samym, wprowadzając się z bliską osobą. Od własnych irytujących nawyków, których się nie zauważa, aż po zrozumienie mechanizmów działania własnego umysłu w niektórych sytuacjach. Na pewno codzienność przysporzy mi jeszcze wiele nerwów i wyzwań – nie mogę się doczekać!

Komentarze: brak

Dołącz się: zostaw komentarz