W poszukiwaniu straconej kawy

mg_9008

Kawa już zawsze będzie mi się kojarzyła z moją mamą. Lub na przemian. Moja mama zawsze będzie mi się kojarzyła z kawą. Ale nie taką zwykłą kawą. Zawsze sypaną, zawsze z fusami, zalewaną wrzątkiem i koniecznie nie “lurą”. Ta kawa była symbolem dojrzałości, wolności, radości z dnia wolnego. Znakiem, że ten weekendowy poranek moze być trochę spokojniejszy.

TV-6

TV-7

Zawsze w sobotę lub niedzielę budził mnie ten zapach. Czasem ja budziłam nim mamę, kiedy do pokoju wpadały pierwsze promienie słońca. Po zaparzeniu kawy i wymieszaniu jej łyżeczką pachniały mi nią palce. Uwielbiam ten zapach do dzisiaj. Kawa była dla mnie wtedy taka niedostępna. Pełna fusów, gorąca, gorzka… Dzieciństwo kojarzy mi się właśnie z tym zapachem.

TV-5

Nic więc dziwnego, że jestem kawoholiczką. Już sam zapach kawy daje mi energię, a gdy otwieram jej nowe opakowanie, sztacham się jak narkomanka. Największą przyjemność z picia tego napoju mam w momencie wielkiego zmęczenia. I kiedy ten pierwszy łyk przechodzi przez mój przełyk, czuję, że się odprężam i mój organizm zaczyna funkcjonować. Bez kawy rano jestem demonem. Wszystko wyprowadza mnie z równowagi, a i tak poranki są dla mnie najgorszą porą dnia, jeśli chodzi o mój humor. Toleruję je tylko z wielkim śniadaniem i filiżanką gorącej kawy. Mocnej, sczerniającej żołądki i wykręcającej twarz.

 

Przy najbliższym kubku kawy pomyśl, za co ją lubisz, z czym Ci się ona kojarzy. W końcu zapach jest jednym z najsilniejszych bodźców, przywołujących pamięć.

 

Komentarze: 1 komentarz

  1. Magpie 08/01/2016 Odpowiedz

    Jestem kawoholiczką jak moi rodzice. Wypijałam im kawę w dzieciństwie, a dziś, jak przyjeżdżam do rodziców to tata mi ją robi. :) I cześć. Uwielbiam Cię czytać :)

Dołącz się: zostaw komentarz