Pracoholizm

jesien-7

Gdybym mogła, wszystkie przybory do biura kupowałabym w Tigerze. Gdy znajomi widzą tam wielkie spinacze w kształcie butelki musztardy i ketchupu lub notes, który wygląda jak ciasteczko, od razu myślą o mnie (i o tym, że każdemu innemu człowiekowi wydałoby się to nieprzydatne).

Jesien-6

Ale nie o tym chciałam mówić. Urocze produkty, które są w Tigerze, przede wszystkim mają na celu umilić miejsce pracy. Sprawić, by przy biurku pracowało się trochę przyjemniej. Szczególnie, gdy nadgodziny się wydłużają, a ostatnia przerwa od komputera była dawno, dawno temu.

Jestem tego typu pracoholiczką, która potrafi zapomnieć o wyjściu do toalety lub wypiciu szklanki wody (nie mówiąc o zjedzeniu obiadu!), jeśli obowiązki się nawarstwiają. Ani to zdrowe, ani przyjemne. Mam wokół siebie również bliskich, którzy zostają długie nadgodziny w pracy, przez co cierpi ich życie prywatne, a stres niszczy ich umysł i organizm.

Jesien-8

Napięcie związane z moją poprzednią pracą sprawiło, że przerzedziły mi się włosy i chyba już nigdy nie powrócą do swojej formy. Do tego mój żołądek był wiecznie ściśnięty, a serce waliło jak oszalałe. Dopiero po zmianie pracy na spokojniejszą po roku udało mi się jako tako odpocząć i wyciszyć. Co prawda wciąż mam momenty, w których objawy stresu dają o sobie znać, ale są one znacznie rzadsze i staram się z nimi radzić na porządku dziennym.

 

Nie znaczy to, że nie lubię pracować. Wprost przeciwnie – wydaje mi się, że duża ilość obowiązków (nie nawał), pozwalają mi lepiej zarządzać moim czasem, sprawiają, że jestem bardziej produktywna. Chcę tylko powiedzieć, że praca to nie wszystko, chociaż jest bardzo ważna. Że ważny jest ciepły posiłek w ciągu dnia i odpoczynek w tygodniu. Że warto się odstresować, wychodząc po powrocie na półgodzinny spacer, aby odseparować pracę od domu. Że trzeba odłożyć służbowy telefon do posiłku przy stole z bliską osobą.

Komentarze: 2 komentarze

Zostaw odpowiedź na Maya Zann Anuluj odpowiedź