I stand with them, not against them

picmonkey-collage

 

Nigdy nie zrozumiem, dlaczego niektóre kobiety się nienawidzą. Jest nam tak trudno na świecie, tak wiele wysiłku musimy włożyć w to, żeby być traktowanymi na równi z mężczyznami, a do tego dochodzą kobiety, które potrafią kopać pod nami dołki, byleby dopiąć swego.

Mizoginizm nie jest tylko domeną mężczyzn. Ile jeszcze czasu musi minąć, by niektóre z nas zrozumiały, że nie ma najmniejszego sensu walczyć z innymi kobietami? Że komplement wobec drugiej kobiety nie jest niczym złym ani oznaką słabości, tylko miłym gestem? Nawet nie wiemy, czy naszych kilka pozytywnych słów nie wprawi drugiej kobiety w wyśmienity nastrój, pozwoli spojrzeć na siebie z innej perspektywy, podniesie na duchu albo odegna od negatywne myśli, które krążyły po jej głowie cały dzień.

Nie mam najmniejszego problemu, żeby powiedzieć drugiej kobiecie, że pięknie dziś wygląda, że świetnie wykonała jakąś pracę, że uwielbiam jej sposób myślenia. Nie znaczy to, że jestem gorsza/brzydsza/głupsza. Oznacza to tylko i wyłącznie, że potrafię ją docenić, że jest dla mnie inspiracją. Mężczyzna nie będzie dla mnie autorytetem w 100%, ponieważ trudno mi się z nim identyfikować. Potrafię natomiast dostrzec dobre cechy w koleżance i starać się dążyć do poprzeczki, którą ona stawia.

Komentarze: 1 komentarz

Dołącz się: zostaw komentarz