Historia jednej sukienki

sukienka-1

Sukienka-4

Jedna sukienka, która znaczy dla mnie więcej, niż jakikolwiek inny element mojej szafy. Gdy moja siostra brała ślub, poszukiwałam czegoś idealnego. Nie wiedziałam, jaka będzie pogoda. Byłam świadkową. Nie miałam wielkiego budżetu. Czekały mnie tego lata jeszcze dwa inne śluby. Potrzebowałam więc czegoś bardzo uniwersalnego, eleganckiego, ale koniecznie w stylu, który by do mnie pasował. Sukienka zakupiona w H&M za 149 zł, z kolekcji Conscious, ze zniżką na pierwsze zakupy internetowe. I co najważniejsze – długa, więc zabawa do rana bez obcasów była gwarantowana!

Sukienka-5

Każde z tych trzech wesel było inne. Każde było niesamowite. Każde znaczyło dla mnie bardzo wiele. I jakkolwiek by to nie brzmiało – ta sukienka była dla mnie czymś więcej niż ubiorem. Wyrażała mnie i była ze mną w tych ważnych momentach życia z rodziną i przyjaciółmi. Mam kilka takich ubrań, które trzymam z czystego sentymentu, które przypominają mi o tych dobrych chwilach i pozytywnych emocjach. Jestem przekonana, że tak będzie też z tą sukienką.

 

Pierwsze wesele – garden party w stylu boho. Z atmosferą, jakiej nigdy wcześniej nie czułam na weselu. Z tak wielkim wyluzowaniem, pozytywną energią i radością, której nikt się nie spodziewał. Bez stresujących sytuacji, w których panna młoda ustawia wszystkich po kątach, by mieć to, czego chce. Z zabawą na boso na piasku, rozwiązanymi krawatami, podwiniętymi nogawkami i rękawami koszul u panów. Para Młoda, która miała największego farta na świecie, której udało się zabookować jedyny upalny (30-stopniowy) dzień w czerwcu. Mój życiowy fart tego dnia polegał na migrenie, pierwszym dniu TEGO czasu w miesiącu i ogromnej migrenie. Mimo wszystko nie przeszkodziło mi to w świetnej zabawie.

 

Drugi ślub był całkiem inny – nie byłam już świadkową, ale Panna Młoda to koleżanka z pracy i dobra koleżanka od wielu, wielu lat. Wesele odbyło się w Spółdzielni Socjalnej “Razem”, ale i tak najważniejszym elementem był wystrój sali – całkowicie przygotowywany przez Pannę Młodą przez pół roku wstecz. Wszystkie detale – od kamieni z imionami, wskazującycmi kto gdzie siedzi, przez girlandy i bieżniki, aż do cake pops z oreo, które przygotowane były dla gości. Panna Młoda również wymyślała gry dla gości, zastępujące tradycyjne zabawy podczas wesel. A wśród gości byli nasi najbliższi znajomi sprzed wielu, wielu lat.Sukienka-2

I trzecie przyjęcie – najbardziej stresujące. Znów byłam świadkową. I gdy przy pierwszym ślubie miałam dużo do przygotowywania (cała oprawa dekoracyjna), to nie stresowałam się wraz z Panną Młodą. Jednak przy ostatnim ślubie było inaczej. Ślub w odróżnieniu do dwóch poprzednich był kościelny, a ja byłam dużo bardziej zaangażowana w każdy etap planowania niż przy wcześniejszych. Dodatkowo przygotowywałam prawie cały słodki bufet. Tym razem przyjęcie było skromne (35 osób), ale bardzo eleganckie – wszystko było czarno-białe, minimalistyczne, w stylu glamour. Czułam wielką odpowiedzialność za dekoracje, za atmosferę, za słodkości, za Pannę Młodą. Zostałam jej świadkową przypadkowo, ale obie miałyśmy wrażenie, że moja rola ma duży wymiar symboliczny. Przyjaźnimy się od niedawna i wydaje mi się, że czułam, jakby był to dla mnie ostateczny test (który sama sobie stworzyłam). Moją siostrę znam przecież od zawsze – wiedziałam, że będzie zadowolona z moich działań. Jednak przy ostatnim ślubie – było to dla mnie coś nowego. Kościelny ślub, miałam swój własny bukiet, mój facet był fotografem. I sukienka – ach, ta sukienka. Kupiłam ją, zanim jeszcze wiedziałam, że będę świadkową na trzecim ślubie. A wpasowała się idealnie w motyw sukni Panny Młodej – była jej jakby lustrzanym odbiciem. Stało się to dla mnie bardzo wymowne, ale być może przypisuję do tego większe znaczenie, niż jest to warte.

Każdy z tych ślubów był zupełnie inny, ale każdy był wyjątkowy, ponieważ wszystkie trzy pary brały go z miłości (i, dlatego że żadna z nich nie miała oczepin). Nikt nie był w ciąży, nikt nikogo nie pospieszał, nikt nie musiał brać kredytu. Wzięły, bo chciały.

Komentarze: brak

Dołącz się: zostaw komentarz